O drabinie duchowej

Wrzesień 5, 2010

Sprawa duchowości na mojej witrynie dotyczy dusz, rodzajów dusz, energii miłości. Mówię o rozwoju bez inicjacyjnym czyli „czystym”, bez tajnego stowarzyszenia, zamkniętej grupy, enigmatycznych klauzuli poufności. Jednak z jednej strony jest to nowy pogląd - patrząc tylko na rodzaj prezentowanych informacji, z drugiej moja działalność wymaga jednak od czytelnika (słuchacza) pewnej podstawowej wiedzy duchowej. Można powiedzieć: „Jeszcze parę lat temu nie wiedziałem co to jest czakram i ezoteryka”, więc jeśli ja mogłem, każdy może coś przełamać w sobie. Piszę o tym, bo widzę jakby taką drabinkę duchową.

1. Na pierwszej ścieżce zainteresowania jest duchowość ogólna np. jakieś poszukiwania o śmierci, reinkarnacji, wcieleniach.

2. Druga sprawa dotyczy rozwijania umiejętności własnych np. widzenie aury, czakramów, joga.

3. Trzecia grupa to szukanie przyczyn i skutków, karma, obciążenia karmiczne, zwiększanie własnych wibracji przez różne metody, energię.

4. Czwarta to rozwiązywanie tego co rozwiązywało wcześniej karmę, próbowało się osiągnąć dzięki „komuś i czemuś” oświecenie, rezygnacja z zewnętrznych wpływów (nauczyciela, energii, grupy) i całkowite przejście na scalanie z energią miłości, własną duszą i Wyższą Jaźń - tu jestem ja i to co prezentuje (prezentujemy z Rozalią  Garlicką).

I tu jest pytanie: Gdzie jest czytelnik? Gdzie jest słuchacz? Jeśli ktoś czyta to co piszę - ma widocznie karmę ze mną. Jest ona pozytywna lub negatywna - ale jest. Absolutnie nikogo nie zmuszam do tego, aby czytał moje artykuły i wyniki naszych wglądów, ale proszę zawsze mieć świadomość własnych emocji, uczuć podczas zgłębiania poszczególnych tematów - które winny otworzyć w pewien sposób świat dusz i duszy.

P.S.

Chyba to wrzucę na stronę główną.

  • Share/Bookmark
0

Powrót :) do pracy

Wrzesień 5, 2010

Miałem miesiąc czasu na przepracowanie pewnych tematów. Chciałem przedstawić sprawy duszy, energii, ducha w sposób prosty i zrozumiały na swojej witrynie, ale okazało się, że artykuły były napisane enigmatycznie, niewyraźnie – i nie zwalam tu wcale winy na kody ze strony innych dusz i osobowości.

Artykuły poprawiłem to znaczy rozbudowałem na stronie głównej. Dodałem parę dodatków dla zarejestrowanych. Została jeszcze sprawa książki – dokończenia i dodania paru istotnych elementów.

Więc nadal będę pisał – mimo wcześniejszej melancholii – i przypuszczam, że przeczytanie książki, artykułów jako całości zamkniętej, wynikającej jedno z drugiego zbuduje wiedzę i motywację do poznania własnej duszy i świata duchowego – trochę różniącego się od „ezoterycznych lukrowanych powieści o świetle i miłości”. A resztę pozostawiam w zwykłych spotkaniach i szkoleniach jako – prostych i zwykłych. Bo co zauważyłem? Piszę dosyć twardo intelektualnie, ale mówię luźno, prosto nawet czasem w gwarze śląskiej – jest to nawyk, a może raczej drugi sposób odbioru prezentowanej wiedzy.

  • Share/Bookmark
0

pasja do…

Lipiec 10, 2010

Muszę się przyznać, że zatraciłem pasję do działania, pisania, mówienia. Jakbym nagle otoczył się intelektualnymi wzorami, schematami i uciekł od pokazania prawdziwego siebie. Coś ukrywam wewnętrznie, a to rzutuję na zrozumienie mojego przekazu słownego i pisanego. Kiedy to się stało i kiedy ja rozpocząłem etap ukrywania siebie? Będę teraz miał dwa tygodnie przerwy – zobaczymy co odkryje, bo moja działalność nie może wyglądać tak jak obecnie. Byłem człowiekiem prostym, którego rozumiał lud, teraz mam ogrom nowej wiedzy, której nie potrafię przekazać w sposób zrozumiały.

  • Share/Bookmark
0

Istota

Czerwiec 26, 2010
Tags: ,

Zanim wybiorę się do kina czytam kilka różnych recenzji, spoglądam na opinie  i szukam trailerów. Muszę jednak odciąć się od tego typu działania, bo energia innych ludzi tylko przykrywa to co na dany moment jest mi potrzebne. A film pt. „Istota” był mi potrzebny.

Tworzenie, kreowanie, wychowywanie, opiekowanie, wzrastanie. Emocje, uczucia, miłość, napięcie. Nie oceniam postępowania bohaterki i bohatera. Istoty i Istoty. Społeczeństwa i korporacji. Mamy motyw psychopatycznej matki i ambitnej córki. Posłusznego męża i głodnego naukowca. Ale co ja będę pisał z punktu osobowościowego i intelektualnego – recenzji takich milion. To jest ważne: Karma dla wszystkich bohaterów oraz istot zatoczyła koło, a końcowe słowa: „A co jeszcze może się wydarzyć” z widokiem na rozległe miasto po prostu mną wstrząsnęło.

Od razu przypominał mi się Zecharia Sitchin i jego opowiadanie na temat modyfikacji kodu DNA Anunnaka i małpy w celu stworzenia hybrydy potrzebnej do pracy. „Star Wars” i wojny klonów. Ech. Wyobraźmy sobie dusze anielską, która projektuje Wszechświat wraz ze wszystkimi przyszłymi gatunkami, rodzajem, możliwościami. Mija pewien okres czasu – oj długi, bardzo długi i obserwuje, bada, analizuje ta dusza rozkwitające życie. Wiadomo, że wszystko rozszczepione albo odczepione od miłości upada, gnie się, poddaje, walczy jakby atom pozbawiony wpływu miłości szalał skacząc na wszystkie strony.

Jako dusza jestem tym zmęczony. Jako człowiek załamany, chcę mi się płakać, chcę połączyć się z energią miłością, która otacza wszystkie gęstości, jaźnie, plany i wymiary, a my bawimy się w sądy, piekła, nieba, rady, oświecenia.  Czuję inspirację: Mam nie narzekać tylko zastanowić się skąd ten płacz, melancholia.

P.S.

Ja tego filmu nie chciałem oglądać. Małżonka dostała zaproszenie i uparła się – ten film, żaden inny. Żadnych recenzji tylko głos serca, a reżyser jeśli chciał osiągnąć to co myślę – to w moim przypadku osiągnął sukces. Idę załączę grę pt. „FrontierVille” na Facebooku, trochę po plewie, nakarmię kury i pooglądam cudze pola.  Moja Wyższa Jaźń i dusza trochę teraz muszą przetrawić i tyle.

  • Share/Bookmark
0

Reklama i „Dzwoneczek”

Czerwiec 25, 2010

Mam taki dryg, nawyk może nawet obciążenie. Wyobrażam sobie jak coś może wyglądać w swojej najlepszej formie. Dotyczy to budynków, samochodów, dróg, posadzek. Mogę nagle zatrzymać się i nieskończoną ilość razy kreślić idealny kształt. W dalszej części wyobrażam sobie jak wszystkie atomy danej przestrzeni odnawiają się, modelują według mojej myśli. Niestety na Ziemi tego typu działanie wymagałoby posiadania olbrzymich pokładów energii – można jednak inaczej działać!

Fotograf

Stoję sobie raz przed budynkiem i widzę zakład fotograficzny. Nowe oszklone okno, plastykowe drzwi i jeden obrazek przedstawiający komunię dziecka. Powiedziałem do siebie: „Ten zakład to musi być star szkoła, ale jak ludzie tu mają trafić”. Zawołałem dusze właściciela zakładu i mówię: „Panie gratuluje biznesu. Mam taki mały pomysł – pozwoli pan? Dusza pokiwała głową. Fajnie gdyby pan zlecił stworzenie dużego białego szyldu z napisem „zakład fotograficzny”, który z łatwością przebiję się przez konary drzew i będzie widoczny nawet z pobliskiej „dosyć ruchliwej ulicy”. Proszę dać nowe firanki i więcej weselszych zdjęć. Rozumiem, że energie jakie otaczają pana zakład to stare i wiekowe siły, ale nowy „design” zwiększy pana zyski. Proponuje zrobienie tabliczki obok tej drogi ze strzałką „Tu fotograf” i proszę napisać datę powstania. Dusza właściciela usiadła i powiedziała: „My długo ten zakład prowadzimy, zyski faktycznie zmalały, ale jak nam to ma pomóc przecież wszyscy na tym dużym osiedlu wiedzą o nas”. Ja odparłem: „Na tym osiedlu, ale ta droga obok prowadzi do innego miasta. Świeżość, odnowienie przydaje się wszystkim”.

Miesiąc później właściciel zrobił dwa szyldy, wymienił zdjęcia i firanki.

Reklama

Dziesięć lat temu (przypuszczalnie, bo niestety nie pamiętam) przed wielkim sklepem M1 w Czeladzi korporacja fiata zorganizowała wielką imprezę. W ramach całego festiwalu jedną z atrakcji była możliwość przejażdżki  samochodem Fiat Barcheta, a druga atrakcja to szansa wygrania tego samochodu. Proszono ludzi o wymyślenie reklamy dla fiata.  Wchodzę do boksu i bez namysłu piszę: „Albo fiat, albo nic”, „Fiat, albo nic”, „Jeśli nie fiat, to co?”. Kilka lat później widzę w telewizji reklamę samochodu marki Suzuki. Jak podpisywałem kartkę jeszcze jako chłopiec czułem wewnętrznie, że będę miał kluczyki do tego samochodu. Gdy tylko pojawiły się pierwsze reklamy konkurencyjnej firmy pomyślałem tylko o jednym: „Ktoś zwinął mój pomysł i wybudował za to dom”.

Portal

Jeden z większych portali internetowych szukał „nazwy własnej” dla swojego serwisu. Wymyśliłem trzy nazwy i dwie z nich zostały wliczone do piątki najlepszych. Niestety konkurs odwołano.

Małe podsumowanie

Podałem trzy przykłady (kilka innych jest w książce „Motywacja bez granic”) nie dlatego, aby kogoś przekonać do siebie, bo do poziomu jaki prezentuje bohater serialu „Mad Men” daleko mi jeszcze – zresztą nie jest to moja dziedzina życia. Powyższe słowa kieruje do ludzi, którzy obarczają, winią, narzekają na siebie, innych i otaczający świat – ja tak uczyniłem swego czasu.  Samych rozmów z duszami na temat reklamy, sposobu zwiększenia obrotu prowadziłem dziesiątki – co najlepsze sam jednak nie potrafię wprowadzić żadnych innowacji, ani w żaden sposób pomóc sobie we własnym biznesie. Brak perspektywy? Lęki? Kody?

Warto zrozumieć: Informacje krążą i zmieniają właścicieli natychmiast, bo po zrodzeniu się bańki myślowej jest ona często ogólnodostępna. Nasz pomysł na biznes, portal, logo, nazwę jest dobry na chwilę zrodzenia się pomysłu i trzeba to wykorzystać jako atut własny. Nic nie trzymać, ulepszać – tylko puścić i obserwować, analizować stale modyfikując.

Teraz właśnie sprawdzam duchowo: Moja karta reklamowa została przeczytana przez biuro reklamy Fiata i ciekawe, bo mógłbym zażądać z poziomu duszy spłaty tego długu. Eee tam jak nie w tym życiu to w następnym zostanie to jakoś zrównoważone. Teraz raczej myślę o tym, że ja lubię ulepszać, modyfikować, uzupełniać, łączyć, wprowadzać innowację chyba jak bohaterka bajki Disneya pt. „Dzwoneczek”.

Może oprócz pisania i szkoleń (czas wprowadzić nowe) założę firmę konsultingową skupiającą się na sposobach zwiększania obrotu i zysku. Klient nie musi wiedzieć, że wykorzystuje do tego celu wiedzę i umiejętności duchowe. Potrafię odpowiedzieć na pytanie: Co blokuje sprzedaż. Kto blokuje sprzedaż z poziomu subtelnego. Dlaczego produkt się nie sprzedaję albo co zrobić, aby się sprzedawał. Dobra tu kończę wpis i przenoszę go do głowy.

P.S.

Idealny kształt = mój kształt.

  • Share/Bookmark
0

Pusty dom

Czerwiec 20, 2010

Dzisiaj poczułem się jak za dawnych lat „młodzieńczych”. Dom pusty, jest cicho, głucho, buro i niemo. Chociaż w tle leci muzyka w stylu ambient czuję się dziwnie.

Córka śpi u teściów, małżonka udziela się społecznie – a ja słucham tej ciszy.

Brakowało mi tego, nie ciszy, nie ciemności po prostu tego czegoś kiedy człowiek obcuję sam ze sobą.

  • Share/Bookmark
0

FOOD inc.

Czerwiec 17, 2010
Tags: ,

Kolejny film przedstawiający… No właśnie tym razem sprawa dotyczy jedzenia przetworzonego.

Link bezpośredni do serwisu YouTube http://www.youtube.com/watch?v=EyQ4b7fkR1w

P.S.

Ludzie – zwierzęta mają dusze. Ludzie te dusze chcą się rozwijać – nie zjadajcie ich, bo ten nawyk pochodzi z piekieł gdzie zjada się dusze przegrane i słabe.

  • Share/Bookmark
0

Clerks

Czerwiec 9, 2010
Tags: ,

„Clerks” na pozór jest komedią, w rzeczywistości opowiada historię dwóch przyjaciół pracujących w supermarkecie i pobliskiej wypożyczalni filmów wideo. Dante, zmęczony nocną zmianą w sklepie, odsypia właśnie kolejne godziny pracy, gdy dzwoni do niego szef i prosi, by pracował też dziś, jednak tylko do 12:00. Chłopak godzi się na taki układ mając też na uwadze, że o 14:00 ma mecz hokejowy. Randal spóźnia się do pracy w wypożyczalni jak i jak zwykle pierwszym miejscem jego pobytu staje się sklep, w którym pracuje Dante… Tak zaczyna się nietuzinkowa opowieść filozoficzna o życiu, przyjaźni i miłości…

Przed rozpoczęciem seansu filmowego przeczytałem kilka wpisów: Film wulgarny, sprośny, przeciętny – taka typowa filozofia nieudacznika. I zastanawiałem się dalej, dlaczego tylu ludzi odrzuca ten film? I odpowiedź jaka mi przychodzi do głowy teraz to: Ponieważ pokazuje życie zwykłego, przeciętnego człowieka ani to specjalnie wykształconego, bystrego czy ambitnego. Bohaterowie o czymś marzą, czegoś chcą od życia – ale ciągle to następny dzień będzie tym pierwszym i przełomowym.

Druga część filmu to zmiana miejsca pracy, ale nie postawy życiowej. Jeśli miałbym na szybko podsumować dwie części „Clerks” napisałbym: „Film opowiada o dwóch bohaterach. Pierwszy z nich Dante jest wiecznie nie zadowolony ze swojego życia i obwinia za to wszystkich na około. Drugi bohater Randal to człowiek wydawałoby się beztroski, który przyjmuje życie „od tak” bez specjalnych wymagań. Dante opanowany, a Randal atakujący i szydzący – oboje tworzą wyśmienitą parę przyjaciół. Polecam w szczególności pierwszą część czarno-białego filmu pt. „Clerks”, bo pokazuje zwykłą Amerykę, przepraszam ludzi.

  • Share/Bookmark
0

Paul Pitchford – Odżywianie dla zdrowia

Czerwiec 8, 2010
Tags: ,

No czytam tego pana lekko i przyjemnie i jestem zaskoczony. Ma bardzo łagodne i spokojne energie. Nie wiem – mężczyzna w kuchni to jest coś nowego dla mnie, ale zbyt długo używałem soi jako zamiennika na mięso. Troszkę schudło się Nikodemowi i od wagi 80kg systematycznie przez osiem lat tracił 2kg – aktualna waga to 60-64kg czyli jakby powiedział mój kolega „Oświęcim”.

Trzeba zainwestować trochę czasu, aby poznać zupełnie nową dziedzinę życia, która przecież jest jedną z ważniejszych jak nie najważniejszą. To od jakości pokarmu, łączenia posiłków buduje się nastawienie, chcenie, jakość energii – ech dużo wymieniać. Mi udało się kupić książkę w cenie 59,93 w dobraksiazka.net (o jeszcze jest promocja).

  • Share/Bookmark
0

Śląskie miasteczko

Czerwiec 8, 2010

W Hiszpanii w super ogromnym parku rozrywki płaci się kilkadziesiąt euro za całodniowy pobyt. Taki sam sposób naliczania (popularny w Europie) został wprowadzony w wesołym miasteczku w Katowicach. Tak oto zamiast 200 złotych (tyle rok temu kosztowała nas ta przyjemność) będzie kosztowała 50 złotych od osoby bez ograniczeń w ilości „kręcenia” i „wywijania”. Jak dla mnie dobre posunięcie.

http://www.wesole-miasteczko.pl/main/index.html

  • Share/Bookmark
0